No to lecę na Dominikanę ;-)

Przewodnik po Prawdziwej Dominikanie

No to lecę na Dominikanę 😉

17 października 2012

Wylot z Brukseli... do Punta Cany..

Po wylądowaniu w Charleroi i autobusowym transferze do miasta Brukseli – Gare Mid i(bilet 13 euro za 40 minut jazdy !) sporo czasu zajmuje mi znalezienie jakiegokolwiek hostelu. Pytam o drogę Marokańczyków opierających się o murek. Pytanie o to, czy mówią po angielsku, jest oczywiście tylko retoryczne – jest to naród, z którego ci, co już wyjeżdżają ze swojego kraju – z reguły władają paroma językami. Tak więc pan Marokanczyk w dresie coś mi tam pokazuje...okazuje się jednak, że dopiero wizyta w informacji urystycznej i zabranie mapki pokazuje mi drogę do hostelu...

Śpię w hostelu van Gogh..23 euro za bardzo przyzwoite łóżko w przyzwoitym 4 osobowym pokoju..Cichym i z ogródkiem. (23 euro za łóżko w dormie ??? Mój Boże, na Dominikanie za 23 euro to ja miałem cały pokój na 3 noclegi....EH)

Na recepcji zabawny Belg w swojej belgijskości – fuka i nadyma się, kiedy ktoś go nie rozumie, albo on czegoś...A może to jednak Francuz??? 😉

Spacerując po uliczkach koło hostelu, ciężko czasami stwierdzić czy to Maroko, czy środek zachodniej EU – Bruksela. Sporo knajp marokańskich, tureckich, z pysznym jedzeniem. Szkoda tylko, że ceny są już brukselskie....Marokańczycy przynoszą ze sobą zwyczaje i to ich kultura jest ofensywna w nijakosci brukselskiej – a może po prostu tylko są wierni swojej tradycji ? Głośna muzyka w autach, przesiadywanie w kawiarenkach, plucie na chodnik, stanie w grupkach i głośne dyskutowanie...O tak, cali oni 🙂

 bruksela

Bruksela - Skąd wracają Litwini 😉 ? Czyli najpopularniejsze kierunki dokąd można dzwonić z Brukseli....

Podróż pociągiem w Brukseli – Bruksela zautomatyzowana, Bruksela zodhumanizowana, Bruksela nowoczesna.

Na lotnisku spostrzegam dziwnego człowieka (nie, to nie ja). Podróżuje sam, wygląda na Amerykanina – dziennikarza ; na mój pierwszy rzut oka. Chyba wyczuwam bratnia duszę – w pewnym sensie. W samolocie okazuje się oczywiście, że ma miejsce koło mnie...Czasami w tym życiu naprawdę trudno wierzyć w przypadki i zbiegi okoliczności....

Ten Holender, jak się okazuje, to stary żeglarz (no ładnie, myślę sobie jeszcze tylko żeglarza, starego człowieka i morza mi brakowało). Mieszka na Dominikanie od parunastu lat...Podobnie jak ja, ceni sobie swoją wolność i podobnie jak ja nie lubi szastać pieniędzmi – śpi na lotnisku (akurat ja tym razem -w hostelu), już na samej Dominikanie poleca najtańszy z możliwych hoteli, do którego zresztą jedziemy. Raczy mnie historami i opowieściami z życia Dominkany. O swoim rodzinnym kraju mówi tylko jedno – przeludniona, przeludniona Holandia...

Lotnisko i terminal w Punta Canie wyglądają bardzo nietypowo – a to wszystko przez jakby słomiany dach, i samą konstrukcję budynku, zrobioną w naturalnym stylu, przypominającym szałas. Co prawdą wielki szałas i w środku nowocześnie wyposażony. Na lotnisku turystów, bądź "grupową  stonkę turystyczną all inclusive" (jak powiedział by ktoś radykalniej) i świeży dopływ kapitału do tego wyspiarskiego kraju wita orkiestra, grająca lokalną muzykę...Świetna rzecz wprowadzająca w klimaty wyspy....Podobną muzykę słyszę później w lokalnym busie, którym jedziemy do Higueya.

Hotel – 500 pesos - czytaj o tanich hotelach w Higuey

 Karaiby dają nieźle po głowie od samego początku. Nie ma przebacz. Rzeczywistość siada ci na głowie i wali w nią co sił, nie ma schronienia. Kakofonia dźwięków klaksonow ciężarówek, motocykli, skuterow, wiatraka w pokoju, filmu w tle w telewizji, rozmów na ulicach, muzyki....

Bo muzyka tutaj to (lub jak kto woli: dominikański Hałas) całe życie....Wieczorami, wbrew temu co mówił Holender ludzie są na ulicach...A wszyscy, którzy na nich przesiadują lubią sobie posłuchać muzyki 😉 cd już wkrótce...

Przewodnik po Prawdziwej Dominikanie - Autentycznie Tanie Hotele, Najciekawsze Miejsca

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Wypełnij proszę * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.